Panie Tomaszu, ja do Pana z … nietypową sprawą

...czyli mój list do Tomasza Machały…

Szanowny Panie Tomaszu,

dlaczego w pracy nie stosuje Pan tych samych zasad. Szefowi wprawdzie wszystko wolno, ale czy w tym przypadku tak być powinno? To sędziowie w skokach narciarskich mogą mylić się czy telemark jest właściwy, czy też nie. Pan mylić się nie powinien, bo dotyczy to tego samego słowa. Raz je Pan dziurawi na swych łamach, a innym razem Pan je pokazuje w całej krasie. Przepraszam, właściwie w całej brzydocie, wręcz wulgaryzmie. Dlaczego słowo, którego autorem jest dyrektorka teatru, Pan przedstawia podziurawione, niczym krążki na strzelnicy po marnym występie biathlonisty, a słowo prezesa klubu piłkarskiego jest całe, jak niewiele fragmentów dróg po zimie. Chyba nie dlatego, że to pierwsze słowo to rzeczownik, a drugie to tylko przysłówek. Jeśli jedno słowo Pan dziurawi, to i drugie powinno być podziurawione klawiaturą. Albo odwrotnie – jedno i drugie niech pojawia się w całości.



Dlaczego kobietę traktuje Pan łagodniej? Chce Pan zaoszczędzić wstydu? A dlaczego prezesa klubu naraża Pan na wyśmianie? Równouprawnienie, parytet – Panie Tomaszu, to u Pana nie obowiązuje? A może powód jest inny, może chce Pan ośmieszyć swojego dziennikarza? Bo przecież, jeśli rozmówca pozwala sobie na wulgaryzmy wobec dziennikarza, to lekceważy go. A i pewnie Panu wstyd, że dziennikarz, nie spytał swojego rozmówcy, czy tak odpowiada też w czasie rodzinnego obiadu, albo czy tak odpowiedziałby przed sądem, bo jeśli nie mylę się prezes klubu – jest prawnikiem? Co jest takiego zasadnego, by w jednym przedstawianym słowie pojawiły się litery ch, a drugie braków już nie miało, czyli oprócz tych dwóch liter były jeszcze takie ujowo?

Panie Tomaszu, a może to wszystko dlatego, że artykuł o dyrektorce teatru przeczyta garstka, a wywiad z prezesem klubu piłkarskiego ocean czytelników? I chciał Pan pewnie, by tekst był wyrazisty, mocny. A może – i to najbardziej by mnie zmartwiło, uważał Pan, że nikogo to nie będzie raziło. Przeciwnie - mnie razi. Więc zadaję ponownie pytanie – dlaczego? Dlaczego Panie Tomaszu???
Trwa ładowanie komentarzy...