O autorze
Absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi im. Adama Asnyka. Z wykształcenia jest prawnikiem, ukończył aplikację sędziowską. Od wielu lat pracuje w Polskim Radiu. Podpatrywał takich mistrzów dziennikarstwa jak Zbigniew Wojciechowski, Maciej Biega i Bogdan Tuszyński. Wszyscy kibice szczególnie zapamiętali jego komentarz w czasie meczu eliminacji Ligi Mistrzów Brøndby Kopenhaga - Widzew Łódź w 1996 roku. Do historii przeszło wypowiedziane wtedy przez niego zdanie "Panie Turek! Niech Pan tu kończy to spotkanie!" . Przez lata komentował największe sukcesy polskich sportowców. To w jego relacjach Adam Małysz był "Krogulcem" , a Justyna Kowalczyk "Chopinką bieli". Z mikrofonem Polskiego Radia był m.in. na 12 Igrzyskach Olimpijskich i 6 Mistrzostwach Świata w piłce nożnej. Sport to jego miłość, ale w radiowej pracy nie unika innych porywających tematów. Zdobył I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie na reportaż radiowy. Był autorem i prowadzącym wielu cyklicznych audycji np. "Niedziela z Mistrzem". W 2009 roku otrzymał najważniejszą nagrodę dla dziennikarza radiowego - Złoty Mikrofon - "za wiedzę i emocje, które pozwalają zobaczyć w radiu świat sportu."

Powtórzmy EURO

Szkoda, że EURO było w czerwcu. Szkoda, że piłkarskie ME nie są rozgrywane w listopadzie. 5 miesięcy temu było biało – czerwono. Wyjątkowo świątecznie. Obawiam się, że 11 listopada będzie szaro.

Nie będzie flag w oknach, chorągiewek na samochodach. Nie zmienimy barw samochodowym lusterkom, zagłówkom. Nie pomalujemy twarzy. Obawiam się, że nie nałożymy biało – czerwonych strojów. Nie przewiesimy na szyjach szalików. W sklepach pustki - na półkach brak narodowych symboli.



Szkoda! Przecież 11 listopada tym bardziej powinniśmy zjednoczyć się wokół narodowych barw. Zapowiedzi świątecznych marszów budzą niepokój. Dojdzie do starcia jednych z drugimi, czy też jedni i drudzy rozminą się? Lęk zabija narodowe święto. Można śpiewać – „Strach się bać”. Czy nie stać nas na to, by 11 listopada wróciło to „fantastyczne coś” z EURO. By było biało – czerwono. Byśmy się uśmiechali. Cieszyli. Maszerowali, paradowali. Świętowali od rana do późnego wieczora. Także w barach, kawiarniach, na ulicach. Zapominając o podziałach, różnicach. W czerwcu przekonaliśmy się, że sport może nas cudownie połączyć, że tworzymy wspólnotę. Dlaczego nie możemy tego powtórzyć 11 listopada. Szczególnie tego dnia replay z EURO wskazany, a nawet potrzebny.
Trwa ładowanie komentarzy...