Sen przed Anglią

... drzemałem... a śniło mi się, że Polska wygrała z Anglią 3:1...mecz komentowali Krzysztof Materna i Marcin Daniec... ten pierwszy mówił wtedy, gdy przy piłce byli Anglicy, ten drugi - gdy piłkę rozgrywali Polacy... w pierwszej połowie Marcin Daniec grał rolę służącego Zorro, niemal milczał... ale w drugiej połowie stał się gadułą nad gadułami i przekonał się, że gadulstwo, to zboczenie zawodowe nie tylko u mnie...

Stadion wyglądał pięknie... Po raz kolejny okazało się, że biel i czerwień, to najpiękniejsze barwy... szybko można było się przekonać, dlaczego związek piłkarski nie przekazał całej puli biletów do sprzedaży... ta duża część kart wstępu, która jak objaśniała osoba będąca rzecznikiem związku przekazana była do m.in do okręgowych związków piłkarskich... po to, by jak się okazało stworzyć oprawę dla kończącego panowanie prezesa... tysiące osób miało transparenty min. takie: "Niech żyje prezes 1000 lecia".... tyle tylko, że 30 tys osób, które nabyły bilety z innej - ogólnej puli machało w kierunku prezesa białymi chusteczkami... jeszcze przed przerwą chusteczkami machali na pożegnanie już wszyscy...

Anglicy prowadzili od 14 minuty ... Rooney zakończył szybką pomysłową akcję... śpiew angielskich kibiców rozsadzał stadion... a piłkarze angielscy przy bocznej linii stanęli w szeregu i tworzyli "kołyskę"... jeden z nich jest bowiem znajomym dziennikarza jednej z telewizyjnych stacji tv... dziennikarz został kilka dni temu ojcem i zawodnicy byli uczestnikami "Pępkówki"... jeszcze przed zakończeniem I połowy zaroił się salonik VIP... tym razem w menu nie było jak w czasie EURO płatów schabu z prawdziwkami... w lasach sucho... borowiki zastąpiono pieczarkami... wielu VIPów spóźniło się na drugą połowę i wtedy - tak śniłem dalej - ktoś zadzwonił do sędziego na murawie... ten w 54 minucie przerwał mecz... cofnięto kasetę z nagranymi 9 minutami II połowy i spóźnialscy oglądali zapis na ogromnych telebimach... publika gwizdała, tak głośno, że wzburzyły się wody Wisły... po tym wyjątkowym seansie mecz trwał dalej...

Polacy zdobyli 3 gole... bramkarz angielski wyglądał tak, jakby stoczył w ringu jednoczesną walkę z Tysonem, Lewisem i braćmi Kliczko... a trybuny falowały... Polska szalała... po sensacyjnej wygranej dziennikarze światowych agencji telefonicznie oblężyli Warszawę...dzwonili tylko do osoby pełniącej funkcję rzecznika piłkarskiego, ponieważ niedawno stwierdziła, że nie ma w kraju rzetelnych dziennikarzy... "rzetelnie " też poinformowała, że na mecz zaproszono medalistów olimpijskich z Londynu i że była to"rzetelna" inicjatywa piłkarskiej centrali... trener naszej reprezentacji dumnie prezentował się na konferencji prasowej, choć zgodnie już z powszechną polską tradycją równoczesne konferencje miało dwóch kandydatów na trenera drużyny narodowej... ale trenera zmieniać nie trzeba... za kilka dni zmieni się prezes, a Polska z 7 punktami po 3 meczach eliminacji mistrzostw świata...

te drzemki... te drzemki...
Trwa ładowanie komentarzy...